wtorek, 05 października 2010


      Postanowiłam pójść za ciosem;dopóki natchnienie  blogowe mam,pokażę kolejny szal " w plenerze".
Najpierw jednak dwie sprawy:
- wzór "Ostrich Plumes" jest TUTAJ;mam go dzięki uprzejmości Pani Joli,której jeszcze raz dziękuję
- wzory na szalach z poprzedniego wpisu,to rzeczywiście motywy celtyckie;te pochodzą z książki E.Lavold ,którą można kupić w tej księgarni

   A teraz szal z mglistego Kid Mohairu:


                        

                  
                                         

   Zużyłam trzy motki włóczki;druty 4,5 mm.
Wzór z pęczkami to oczywiście motyw estoński;pochodzi z książki "Happsalu Shawl",można go znaleźć również w "Knitted Lace of Estonia".

     To na razie tyle;chyba czas spać.
sobota, 02 października 2010

    Kolejna próba reaktywacji bloga.
Jeżeli okaże się następnym falstartem,po prostu zamknę go na jakiś czas.Ale mam nadzieję,że nie będzie to konieczne.
Powód mojego znikania jest prozaiczny;pozwolę sobie zacytować fragment jednego z komentarzy-"pochłonęło mnie życie".
   Od pół roku moja mama ma problemy zdrowotne.
Nie będę się zagłębiać w szczegóły,pragnę jednak uprzedzić korzystających z komunikacji miejskiej-uważajcie jeżdżąc autobusami jako "stojący"pasażer;z pozoru niewinny upadek przy ostrym hamowaniu pojazdu może przysporzyć naprawdę poważnych problemów i mnóstwa bólu.
    Jeżdżę więc do niej co jakiś czas.  Tak było i tym razem.
Dziergać dziergałam,ale na komputer czasu ani większej ochoty nie miałam.
Oczywiście w tym czasie dostałam sto milionów maili i mam poważne opóźnienia w odpisywaniu.
Co niektóre zresztą dopiero odkryłam na nowo,bo źle je oznakowałam-dodałam etykietę "załatwione' zamiast "odpisać".
Parę spraw z tych maili załatwię jednak  tutaj"
-prośby o "dokładne opisy" znowu się pojawiają;komentować tego nie będę i już;czasu mi szkoda
-tak,wiem,że wzór "Ostrich Plumes" zniknął z miejsca,które linkowałam;niestety,sama schematu nie posiadam,robię z pamięci;NA PEWNO jednak go rozrysuję i wkleję  w kolejnym wpisie[teraz tylko trzymajcie kciuki,żeby ten kolejny wpis pojawił się za kilka dni,a nie kilka miesięcy]


    A teraz do  już przejdę do meritum.
Aktualnie jestem w "amoku dziergaczym";macham drutami jak oszalała.
Niestety,to jeszcze same szale.
Wiem,nudy.
Sweter jednak na pewno będzie.Śliczna szara alpaka czeka sobie grzecznie.Na razie tylko głaszczę te miękkie motki i odkładam do koszyka.
Nawet dokładnie wiem,jak ten sweter będzie wyglądał;więcej,widzę siebie w nim na spacerze w pięknych okolicznościach przyrody pt.Złota Polska Jesień.
Na razie jednak  tej Złotej  nie widać,więc i tak jestem do przodu,bo włóczkę mam,a pogoda co?
O,chyba słońce wyłazi...


   OK.
To już teraz konkretnie.
Dwa ciepłe ,wielkie szale,wyprodukowane "na wyjeździe".
Plener to ogród rodziców;niestety,mam do niego 200km,więc za często nie mogę go "używać".

               
        
    Kolor najbardziej zbliżony do oryginału na pierwszym zdjęciu;chyba jeszcze nie wspominałam,że prowadzę walkę z nowym aparatem.
Podobno" super mega "jest;tyle,że ja tego nie widzę.Muszę się jeszcze bardziej z nim namęczyć,niż ze starym poczciwym automatem.


      
                 


    Włóczka to Lima ;mieszanka wełny z alpaką.
Na ten szal zużyłam 9 motków,druty 4,5 mm.
Wcześniej zrobiłam już podobny szal z tej włóczki,ale pokażę go później.
Teraz jeszcze jeden "plenerowy".
Również Lima ,9 motków,druty 4,5 mm.


     
               


          

         

      PS
Na opowieść o rakiji musicie troszkę poczekać;nie mam cosik nastroju na razie[może dlatego ,że rakija "wyszła"?].