czwartek, 31 maja 2012
Hmm...

Tak,zgadzam się,znowu narozrabiałam;
miałam już nie znikać i co?!

Tłumaczyć się nie będę,ale ostatnio dzieje się wokół mnie tyle różnych rzeczy,że naprawdę nie jestem w stanie nad wszystkim zapanować;
a w zeszłym tygodniu napisałam nawet post-śliczny,długi i dowcipny;
ale tak jakoś dziwnie się stało,że ...zniknął,zanim go opublikowałam[znaczy nie zapisałam podczas tworzenia ...];
zła byłam na własną głupotę[bo to nie pierwszy raz przecież] i nie chciało mi się go odtwarzać.

Ale do rzeczy-szalami estońskimi straszyłam ostatnio;
i takowe będą,ale nie dzisiaj,bo zrobiłam...SWETER!
Tak,normalnie,legalnie sweter sobie wydziergałam;co dziwne,nawet go użytkuję z powodzeniem[na ludziu na razie jednak zdjęć nie mam;przy okazji każę sobie sesję trzasnąć].

Jest to model pt. Ecuador,wzór do nabycia na Ravelry
To tzw.fifrak,znaczy ma "latające "poły;takie lubię najbardziej;do małych,dopasowanych sweterków jakoś nie mogę się przekonać.

Robi się toto w dość nietypowy sposób-najpierw prostokątny karczek[plecy],do którego dorabia się [zostawiając otwory na rękawy]główny "fifrak"[trzeba zrobić mnóstwo rzędów skróconych,które nie są takie straszne,jak się niektórym wydaje;osobiście polecam tę metodę-
Short Rows - the purl bee ]
Rękawy to też niezła przygoda-nabiera się oczka z  pozostawionych otworów,główkę wyrabia się rzędami skróconymi,a następnie dzierga się w okrążeniach.
Jeszcze lepszą zabawą jest blokowanie tego cuda;
tak to wyglądało u mnie:

                          


     Jest to  ewidentnie dzierganie "przygodowe",o wiele ciekawsze i bardziej wciągające,niż takie zwykłe,"obyczajowe".
I naprawdę mniej skomplikowane,niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

A teraz może jednak pokażę,o co właściwie chodzi...


 
                

         


      Fifraka zrobiłam na drutach 3,5mm,z włóczki "oryginalnej"[znaczy w przepisie podanej],czyli 
Malabrigo Sock  , w pięknym,aczkolwiek trudnym do sfotografowania kolorze,o wdzięcznej nazwie AGUAS

    Sweter w oryginale występuje w dwóch wersjach "rękawowych"-krótkiej i długiej,ja zrobiłam trzecią-tak jakoś 10 cm za łokieć.

No i mam małe zastrzerzenia co do opisu[właściwie to ostrzeżenie dla tych,którzy sięgną po Ecuador]-moja próbka[zrobiłam,bo musiałam;przegladając na Raverly różne wykonania,doczytałam,że wielu osobom coś nie pasowało]wychodziła całkowicie inaczej,niż ta autorki [nie robię specjalnie luźno,ale to co jest podane w opisie,wyszłoby mi chyba tylko wtedy,gdybym robiła  na drutach 2,a nie 3,5mm].
Trzeba po prostu pobawić się miarką i kalkulatorem-dopasować wymiary części do swojej próbki i będzie OK;
     
   Nosi się toto doskonale,muszę przyznać;
dawno nie byłam zadowolona z czegoś,co zrobiłam dla siebie;
na drutach jest kolejny sweter,ale nie wiem,kiedy skończę,bo brakuje mu półtora rękawa;
tak jakoś od półtora miesiąca mu brakuje...

   Na dzisiaj koniec;
następnym razem estońskie szale już Was nie ominą;
będą i to w dużych ilościach,bo trochę tego mi się nazbierało...



PS

Pozwolę sobie na małą prywatę;
gdyby ktoś miał ochotę poklikać[można 5 razy] w zdjęcie[to duże,nr 21]:

Galeria Najpiękniejsze zdjęcie matki z dzieckiem [GŁOSOWANIE TRWA!] - NaszeMiasto.pl



 będę bardzo wdzięczna.

Dlaczego akurat to zdjęcie?
Powiedzmy,że można sprawić pewnej osobie,której życie nie rozpieszcza,radość.

Dziękuję



wtorek, 27 marca 2012

   Czas jakoś tak strasznie szybko mi mija;też tak macie?
Od mojego poprzedniego wpisu minął już miesiąc,a mnie się wydawało,że to najwyżej dwa tygodnie...
Nie podoba mi się to;za chwilę będzie lato i jesień i znowu koniec roku;
stanowczo protestuję!
czas jest proszony o zwolnienie tego pędu!

   Dzisiaj będzie znowu mnóstwo zdjęć,więc rozpisywać się nie będę,bo mi tutaj epopeja się zrobi.
Miało być o nowej estońskiej książce:

     

I będzie;
najpierw foty[powiększają się po kliknięciu]:



         



   



  
Jak już wspominałam ,są tam szale kwadratowe i trójkątne;te ostatnie w dwóch wersjach-robione od "czubka" z doszywaną bordiurą i robione od dołu,od bordiury.
Znaleźć też można nowe wzory i bordiury.
Ogólnie książka warta polecenia;jedyny mankament to wielkość,a właściwie "małość" schematów;
wielką lupę trzeba posiadać,albo je powiększać .

   Oczywiście moja książka nie jest tylko ozdobą;użytkuję ją od momentu,kiedy tylko do mnie dotarła.
Pierwszym projektem,który zrobiłam,jest szal trójkątny.
Robiony od bordiury.
Nie zdecydowałam jeszcze,która metoda jest lepsza;
ta,w której zaczynamy od kilku oczek,do połowy wysokości szala dziergamy radośnie i szybko,a potem zaczynają się schody w postaci setek oczek na drutach,czy ta,w której te setki musimy na druty nabrać i wcale nie dziergamy radośnie do połowy wysokości,bo ilość oczek odczuwalnie zmniejsza się dopiero w drugiej połowie.

   Szal zrobiłam z włóczki  Alpaca T/25 kupionej bardzo dawno temu;
motek odleżał swoje,nabrał mocy urzędowej i został przerobiony na coś takiego:


                      

             



  Zużyłam około 950 metrów;druty 3,5 mm.
Wymiary-202cm x 101cm


Na dzisiaj to już wszystko;
uprzedzam,że w kolejnym wpisie nadal będzie Estonia;

To do następnego razu;mam nadzieję,że będzie tym razem nie będzie to za miesiąc.