wtorek, 15 czerwca 2010

    Wróciłam w niedzielę wieczorem;niestety,wczoraj nie miałam czasu,żeby bawić się komputerem,bo zakrętu złapać nie mogłam.
Wiecie,jak to jest zostawić dwóch facetów samych w domu na tydzień.
Chociaż na porządki,o dziwo,narzekać nie mogę,to prania mam kilka ton.
Przebierali się trzy razy dziennie,czy co?
Z kijanką nad rzekę wprawdzie nie chodzę,więc samo pranie to pikuś,ale poprasować to trzeba;koszmar w ciapki.

     Przez ostatni tydzień zbyt wiele nie dziergałam,ale udało mi się skończyć jeden szal[zaczęty 24 maja!] i zacząć kolejny.

   Proszę bardzo:

                         
     
                         
                                       
     
   Zakochałam się w tej cudnej włóczce w kolorze atramentu;-to Scrumptious Lace - midnight on Fyberspates;mieszanka 45% jedwabiu i 55%merino';1000m/100g

   Szal jest lekki jak piórko i niesamowicie eteryczny,mimo dość sporego rozmiaru-206/60 cm.
Zużyłam cały motek włóczki,druty 3,5 mm.
Wzór to dobrze już znany "Chinese Lace",który pokazywałam TUTAJ .

    Szali z włóczek z  Fyberspates będzie tutaj w najbliższym czasie więcej,ale na razie dziergam z pięknego jedwabiu.
Jak dobrze pójdzie,to za dwa,trzy dni powinnam skończyć.



     PS

Spinkę do szala z poprzedniego wpisu,tak samo jak wcześniejszą,kupiłam TUTAJ



piątek, 04 czerwca 2010


  Przez najbliższy tydzień mnie nie będzie;wyjeżdżam i nie będę miała dostępu do sieci.
Jak wrócę ,nadrobię zaległości.
Poza tym chyba jest lepiej w kwestii dziergania;nawet udało mi się skończyć tęczową chustę.
Zostawię ją Wam na ten tydzień:

        





   To na razie.