wtorek, 06 lipca 2010

     Skończyłam sweter zaczęty w kwietniu.
Normalnie rekord świata...
To model pt."Snowbird";opis do kupienia na Ravelry

     Uprzedzam,że będzie sporo zdjęć,nawet dwa na ludziu:

        
                 
                           

         
                       
  


      Robiłam na drutach 4 mm;włóczka to mieszanka wełny i kaszmiru[87,5%/12,5%] kupiona
na   eBayu
Zużyłam ok.połowy -czyli jakieś 1300m.
Włóczka jest dość mocno naoliwiona,ale po wypraniu robi się cudnie miękka.
Sweter jest ciepły,ale leciutki i dość cienki; już go kocham.
Możliwe,że pokuszę się jeszcze o coś w tym stylu.
Ale nie wiem,w którym roku...

sobota, 03 lipca 2010

     Nie,nie przespałam ostatniego tygodnia.
Dobrze wiem,że "kalendarzowe "wakacje już trwają w najlepsze.
Ale u nas naprawdę zaczęły się dopiero wczoraj-Dzieć dostał się do szkoły,do której chciał i teraz możemy spokojnie się obijać.
Wprawdzie nie miałam specjalnych powodów do niepokoju,ale to zawsze jest trochę stresujące.


     Robótkowo jakbym nabierała z powrotem rozpędu;tak zazwyczaj się dzieje,kiedy powinnam robić coś zupełnego innego.
Tym razem powinnam zacząć się pakować;albo przygotowywać do pakowania.
Za tydzień wyjazd wakacyjny;ale jakoś nie wpadam w euforię z tego powodu.
Dopiero dzisiaj nabyłam[po ciężkim boju]strój kąpielowy...
W miejscu,w które się wybieram[nie z własnej woli;żeby nie było],niestety, będzie przydatny.
Ale o tym innym razem.Nie będę dzisiaj marudzić.

     Tęczowa chusta,której zewłok pokazywałam poprzednio,jest aktualnie w drodze na Alaskę[o,ja głupia!;mogłam się wybrać razem z nią...];a wygląda tak:

             

           
     Znaczy-jak zwykle.

        Fioletowy szal też zaczyna nabierać kształtu:

                       

      Nie chciałabym zapeszyć,ale nawet nieźle się robi.

        A teraz gwóźdź programu:

 

    Wiecie co to?
Że włóczka to wiadomo,ale jaka!
    Uprzędziona ręcznie,przy współpracy z kołowrotkiem Kromskich pt.Minstrel.
Już wiecie czyja to produkcja?
No jasne,że Laury!
Dostałam ten motek do "przetestowania".
To 100g mieszanki merino i jedwabiu[80/20%];długość nitki-ok.560 m.
Kolor w rzeczywistości jest bardziej spokojny,taki przydymiony.
Nitka ,na pierwszy rzut oka,pójdzie na druty 3,5-4 mm;ale to się jeszcze okaże.
Jak dla mnie ,jest bardzo "profesjonalna"-fajnie skręcona i równa[oczywiście nie jak fabryczna,ale to jest cały urok ręcznie przędzionych włóczek].
    Niestety,w tym tygodniu nie uda mi się jej wrzucić na druty.
Przed wyjazdem muszę skończyć fioletowy szal,a dziergam coś jeszcze.
Żeby nie zapeszyć,nie zdradzę,co to takiego.
Ale mogę wyjawić,że przy tej okazji przetestowałam bardzo fajne markery,które od niedawna można kupić TUTAJ.
Są na linkach,nie na metalowych kółeczkach i bez problemu przekłada się je z drutu na drut.
Nie zahaczają zupełnie włóczki.
Fajne są.

     No to wracam do drutów .

PS
Ten upał mnie wykończy...

 
    
20:07, dagny14
Link Komentarze (11) »