środa, 02 lipca 2014
    Witam po baaardzo długiej przerwie;
tak...nie odzywałam się przez ...oj, dobrze ponad rok;
różne czynniki miało na to wpływ;" początkiem końca" było kilka niezbyt przyjemnych sytuacji , z którymi musiałam się uporać,a  które skutecznie zniechęciły mnie do jakiejkolwiek aktywności "medialnej"; a potem...
a potem to już było tylko " nie chce mi się";
tak, przyznaję się bez bicia,że to tylko lenistwo;

    Poza tym u mnie "wszyscy zdrowi"; dzieć własnie zdał maturę i może będzie studentem za moment[czekamy na decyzję Politechniki Śląskiej]; mam nowego siostrzeńca, Jędrzeja[ma już 7 i pół miesiąca], męż nadal krzywo patrzy na walające się wszędzie motki...
znaczy na zachodzie[a właściwie południu],bez zmian.

  a co tych walających się motków...nadal "w szalikach" siedzę; nie zrobiłam chyba ani jednego swetra od czasu ostatniego wpisu;
ale...porządki w szafach ostatnimi czasy poczyniłam i stwierdziłam,że właściwie to jakaś włóczkowa nowość bardzo by mi się przydała,więc zrobiłam krótki rekonesans na Raverly i już działam;

wczoraj zaczęłam przygodę z Holst Garn ;

to moje nowe "stadko":


     
 jak widać ,zielone "się dzieje";
to zapas na trzy sweterki i  jakoweś szaliczki jeszcze będą[od tego nie umiem uciec:)];

  na razie dzierga mi się świetnie,aczkolwiek ciut nudno,bo tylko dżersej, i powierzchnia duża, a człowiek do ażurów przyzwyczajony :)

 a propos ażurów -nie chcę Was szalikami zanudzać, bo już nie bardzo wiem,co pokazywałam, a czego nie [a powtórek jest sporo],
ale jeden mogę wrzucić;
mój ulubiony "Frost Flowers", tym razem w wersji trójkątnej, zrobiony z ręcznie farbowanego jedwabiu[800m/100g] na drutach 3,5mm [od jakiegoś czasu to moje ulubione druty,kłują w paluchy jak trzeba:)]:






   Tych "niepublikowanych" szalików jest pewnie więcej i pojawią się na blogu, ale najpierw muszę zrobić dokładny przegląd zdjęć;
a teraz wracam do mojej "zielonki", bo mam "natchnienie";
 
  do zobaczenia i usłyszenia jeszcze w tym tygodniu;

obiecuję!
piątek, 01 marca 2013
Dzień dobry,może kawki?

nie ma to jak kubeł mocnej kawy z rana,inaczej nieprzytomna byłabym chyba do południa;

od kilku dni chodzę niewyspana i wcale to mi się nie podoba;
jakiś czas temu osiedlowe koty ogłosiły nadejście wiosny[ciekawe,jakim one posługują się kalendarzem?] i z tej okazji fundują mi nad ranem psychodeliczne koncerty pod oknami;
chyba nie muszę głośno mówić,jakie uczucia to we mnie wyzwala?!


   Sweter miał być zdaje się?
No to proszę:

   
           

                     



      Zwykły,prosty,wygodny,miękki i bardzo ciepły;
noszony często,bo został moim ulubieńcem od pierwszego włożenia.

To projekt H.Fettig pod tytułem 'Walpole";
opis do kupienia tutaj

Zrobiłam go z niecałych sześciu motków włóczki Tweed Geilsk na drutach 3,75mm.

    Włóczkę pokochałam od pierwszego wejrzenia;mam jeszcze kilka motków;nawet zaczęłam dziergać kolejny sweter,prosty,gładki z golfem;kiedy go skończę nie mam pojęcia,bo zdaje się,że już po sezonie
...

   Aktualnie myślę o kolejnym  "Snowbirdzie ";
ten tweed nadawałby się na niego idealnie,ale chyba wolałabym coś mniej "grzejącego",bo sweter ma być na późną wiosnę[wcześniej i tak go nie zrobię pewnikiem:)].
Zastanawiam się nad tym: Bomuld og uld ;
nic,pożyjemy,zobaczymy...

  
    A teraz wracam do błękitnego jedwabiu i estońskich pęczków,które męczę już bardzo długo;


UPDATE
te koty z pewnością mają kalendarz z kosmosu;
jaka wiosna?
właśnie śnieg zaczął padać