niedziela, 30 sierpnia 2009

        

       Spróbuję pokrótce wyjaśnić,jak to jest z tymi szalami.
   Jednak nie jestem żadnym fachowcem ani autorytetem w tej dziedzinie,więc nie traktujcie tego zbyt dosłownie.Moja wiedza opiera się na dwóch książkach: "Knitted lace of Estonia" i "Haapsalu sall" ,kilku blogach[o tym później]oraz sporym doświadczeniu dziewiarskim.
     Szale,które robię,nie są tak do końca estońskie- to znaczy nie stosuję się do wszystkich zasad tej wieloletniej tradycji;owszem,wykorzystuję piękne wzory,ale wszystko inne to już moja bajka.
Jednak nie będę Was zanudzać,do rzeczy.



      Są trzy rodzaje szali[trójkątne pominę,bo nie są tradycyjne]
Poniżej "artystyczna "ilustracja:





1
Szal prostokątny,wykończony dokoła bordiurą.
Składa się z trzech elementów:
- wzór środkowy
- "ramka" ściegiem francuskim
- bordiura

To przykład:

                 
2
Szal kwadratowy
- wzór środkowy
- "ramka" ściegiem francuskim
- wzór brzegowy
- "ramka" ściegiem francuskim
- bordiura

           Przykład:

                        


3
Szal prostokątny,bez bordiury
-wzór środkowy
- "ramka" ściegiem francuskim
- ozdobne wykończenia na krótkich brzegach

                  

Zdjęcia szali pochodzą z książki Knitted Lace of Estonia

            W dobieraniu wzorów panuje zupełna dowolność;trzeba tylko dopasować je pod względem ilości oczek.

  "Ramka" zazwyczaj składa się z ośmiu rzędów ściegu francuskiego[co daje nam cztery żeberka na prawej stronie] i trzech albo czterech oczek w pionie.

   A potem wykończenie.
Może zacznę od trzeciego rodzaju- bo jest najprostszy.Szal rozpoczynamy od ozdobnego borderu,robimy wzór zasadniczy i kiedy dochodzimy do końca tego wzoru,nie zakańczamy oczek,tylko zostawiamy je na drucie[albo przekładamy na nitkę pomocniczą];następnie wykonujemy taki sam border jak na początku robótki,również nie zakańczamy oczek;obydwie części zszywamy metodą  Grafting


   A teraz to "najlepsze",czyli bordiura.
Wykonuje się ją na dwa sposoby- w okrążeniach,albo w dwóch częściach,które potem zszywa się razem[w przeciwległych rogach szala].
A jak obliczyć ilość oczek potrzebna do wykonania takiej bordiury?
Znowu muszę posłużyć się rysunkiem:

      


   Metod jest kilka,jednak podam te,którą osobiście stosuję.Jest sprawdzona.
Może być trochę trudno,ale spróbuję- może coś z tego zrozumiecie.

A na rysunku to ta część szala,w której nabieramy[albo zakańczamy] oczka.
B to ta część z oczkami brzegowymi[pierwsze oczko każdego rzędu zostawiamy bez przerabiania !].
Celowo nie użyłam tutaj określeń "bok krótki" czy "bok długi",bo metodę te stosujemy również przy szalach kwadratowych,a te mają wszystkie boki równe,jak wiadomo.

Zaczynam od A

Liczba oczek nabranych plus 18.
Skąd to 18?
Popatrzcie na rysunek;może niezbyt wyraźnie to widać,ale są tam cyferki.
Jedynki oznaczają,że jedno oczko bordiury przyszywamy do jednego oczka szala.
Dwójki- dwa oczka bordiury- jedno oczko szala
Trójki- trzy oczka bordiury- jedno oczka szala

Te dodatkowe oczka bordiury przyszywane są do sześciu oczek najbliżej końców szala[z każdej strony] i  pomogą uzyskać ładny róg.

Teraz B
To może być trochę bardziej skomplikowane.
1.Liczymy liczbę rzędów i dzielimy ją na pół;wychodzi nam liczba"pętelek"[traktujemy ją jak liczbę oczek].
2.Do tej liczby znowu dodajemy 18[ta sama metoda co wyżej].
3.Poza tym od liczby [jeszcze bez dodanych 18],odejmujemy 12[to te 2 razy po 6 ,przy rogach ] 4.i dzielimy wynik na trzy.
Przyszywamy następująco- 3 do 1,3 do 1,3 do 1,2 do 1,2 do 1,2 do 1,1 do 1,1 do 1,*2 do 1,1 do 1, 1 do 1*,2 do 1,2 do 1,2 do 1 ,3 do 1,3 do 1,3 do 1
To pomiędzy gwiazdkami oczywiście powtarzamy.

Oczywiście liczbę oczek,która nam wyszła z dodania do siebie A i B,musimy pomnożyć przez dwa.

I tak jak myślałam,wyszedł z tego niezły galimatias,bo przeszłam do zszywania,a nie skończyłam obliczania.
Spróbuję na przykładzie wczorajszego szala

Ma on 102 oczka na szerokość i 404 rzędy na długość.

Obliczmy A
 
102oczka  + 18 dodatkowych = 120 oczek

A=120

A teraz B

1.
404 rzędy  : 2 = 202"pętelki" czyli oczka
2. 202 oczka +18 dodatkowych =220 oczek
3. 202 oczka - 12 oczek[tych bocznych] = 190 oczek
4.190 :3 =63.3- przyjmijmy,że 64

Teraz sumujemy 2 i 4
 B =284

Dodajemy A i B i wychodzi nam połowa bordiury ,czyli 404 oczka.
Czyli cała bordiura powinna mieć 808 oczek.
To ,czy będziemy ją robić w całości,czy w dwóch częściach,to już indywidualna sprawa.
Ale trzeba teraz wybrać wzór i dopasować go do tej liczby oczek.
Wyszło nam 808 oczek,a nasz wzór jest podzielny przez 10.
Więc zwiększamy  ,żeby nam wzór pasował.Można o 2 oczka- ale wyjdzie nam nieparzysta liczba motywów,co oczywiście jest dopuszczalne,ale utrudnia sprawę.
Proponuję zwiększyć o 12 i mamy parzyście- wtedy łatwiej jest bordiurę równiutko do szala przypiąć,czyli symetrycznie.
Te nadprogramowe oczka z łatwością się wszyje.


     Tutaj muszę wyjaśnić jeszcze jedną sprawę.Mianowicie chodzi o rozpoczynanie robótki.
Nie sugerujcie się moimi fotkami[pisałam już,że ja zawsze muszę "po swojemu"],oczka nabiera się całkowicie normalnie.
Metoda  Provisional Cast-On to taka moja fanaberia;ale ja lubię sobie życie utrudniać.
Również zakańczanie bordiury wykonuje się całkiem normalnie- tylko trzeba pamiętać,żeby to było w miarę luźne;inaczej robótka będzie się ściągać i marszczyć. Sama stosuję  Grafting i nie zakańczam oczek bordiury[czasami to robię],ale to tak jak wyżej- moja fanaberia.
Więc nie przerażajcie się- połączenie tego w całość nie jest takie straszne.

Teraz pęczki- ważny element estońskich wzorów.
Pęczki składają się z 5,7 albo 9 oczek,w zależności od potrzeb i grubości włóczki.
Z jednego oczka wyrabiamy odpowiednią ilość[5,7,9] metodą- "wkłucie,narzut,wkłucie".W rzędzie powrotnym te nabrane oczka przerabiamy razem na lewo.
A TUTAJ filmik.


    No i jeszcze symbole.

TUTAJ troszkę przetłumaczyłam "na nasze".
Jest jeszcze niezły zbiór estońskich symboli TUTAJ
ale w wersji angielskiej.
Przypominam- korzystajcie ze Słowników dla drutujących - angielski, francuski, niemiecki • • CRAFTLADIES •
Nie dam rady wszystkiego przetłumaczyć.

Zapomniałabym- przy bordiurach oczka nabiera się podwójną nitką;brzeg wychodzi taki wyraźniejszy i sztywniejszy.
Oczywiście ja się do tego wcale nie stosuję.


     Elaborat straszliwy mi się z tego zrobił...
Na nauczyciela to ja się nie nadaję,bez dwóch zdań.
Mam jednak nadzieję,że choć trochę te moje wypociny pomogą.


      Spostrzegawczy już na pewno zauważyli,dlaczego moje szale to nie całkiem estońskie są- i nie chodzi tutaj tylko o metody utrudniające życie ,jakie stosuję.
W moich nie ma tych ramek "francuzem".
To drugi ścieg[po ściągaczu 1/1],którego nie znoszę i nie robię.
No raz zrobiłam,się przyznaję.
W szalu Lily of the Valley .Nie mówię też,że już nigdy nie zrobię.Ale nie lubię i już!

      Prawdziwie estońskie szale możecie zobaczyć na TYM blogu.
Od niego właśnie zaczęło się moje SZALeństwo
Piękna szale,cudne włóczki,śliczna dziewczyna i te plenery...
To się nazywa prawdziwa prezentacja dzierganych wyrobów!

   Te super plenery to może bym i znalazła,ale już widzę jak mnie Szanowny po nich wozi i jeszcze setki zdjęć trzaska.
No i kto by mnie zmusił do pozowania do tych setek...

       Zajrzyjcie TAM koniecznie .Nie pożałujecie.


  O blogach jeszcze będzie.



O rany!
To kończę,bo tu już dwie godziny tworzę.





piątek, 28 sierpnia 2009


     "Ten" to oczywiście wzór.
A że nie widać?
Bo czarny.
A czerń,jak wiadomo,to zmora fotografii.
      Fachowcy sobie z tym oczywiście radzą,ale jako że ze mnie żaden fachowiec,fotki z lekka koszmarne.
A w dodatku występują w dużej ilości.

    Szal ma wymiary 63/184 cm;zużyłam 2.2 motka LUNY,druty 3,5 mm.
W rzeczywistości wygląda o wiele lepiej,musicie mi na słowo uwierzyć.


    

         

Tutaj próbowałam uchwycić szczegóły:

  
       
         

Tutaj biedaka znowu ukrzyżowałam[ i rozjaśniłam do granic możliwości]:

                                     


    A tutaj próbowałam pokazać jak wygląda w użytkowaniu[na jasnej odzieży wcale nie było lepiej]:

                       


   Szal nazwałam "MATA HARI";a dlaczego?
Otóż wzór środkowy nazywa się "Greta Garbo";takim wzorem aktorka miała zrobiony szal - wykonany przez estońskie dziewiarki.
Ale że mój jest czarny,a nawiązać jakoś do pani  Garbo  chciałam,to nazwałam go jak tytuł filmu,w którym zagrała w 1931 roku.



            Tylko nie myślcie,że to koniec SZALeństwa.
Następny z wełenki  DLG się produkuje;poprzedni już znalazł nowy dom.

         

  Oczywiście na tym etapie "nie wygląda".Dopiero po zblokowaniu uzyska tę koronkowość i lekkość.
Tym razem środek będzie skromniejszy,a border bardziej ozdobny.

    Nie byłabym sobą ,gdybym nie robiła kilku naraz.
Więc jest i kolejny:

      

              Biała "andora".
Jeszcze mam trochę zapasów.

              Nie porzuciłam też poprzedniego "andorowego " projektu.
Ten powstaje w tzw "międzyczasie":

            

 Powoli zbliżam się do połowy.
Falbanki robię fragmentarycznie,później połączę je ze sobą.
Owszem,wykazuję dużą cierpliwość do borderów,ale tym razem nie dałabym rady zrobić tego w całości- liczba oczek zwiększa się pięciokrotnie,wiec ostatnie okrążenie to byłoby chyba ...5000 oczek.
Jak patrzę na te zera,to mi się słabo robi.


        Dostaję sporo maili w sprawie wzorów estońskich,a szczególnie borderów.
W kolejnym wpisie będzie trochę spraw technicznych i wyjaśnień.
Dowiecie się też,skąd się wzięło to moje opętanie przez szale i , że te ,które robię ,do końca nie są prawdziwie estońskie.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5