wtorek, 08 lipca 2014
 
   Witam,
miałam pisać jeszcze w zeszłym tygodniu, ale od piątkowego poranka wpadłam w  totalny kołowrotek;
to był istnie szaleńczy weekend- w ciągu trzech dni załatwiliśmy tyle różnych rzeczy[i to wszystkie "w rozjazdach"] ;
i chociaż to były same przyjemne "interesy", to upał dał się nam mocno we znaki;
w niedzielę wieczorem prawie nie pamiętałam, jak się nazywam;
   niestety, w związku z powyższym, nie dałam rady skończyć "zielonki" w czasie weekendu[ale już zaległości nadrobiłam, zaraz będę blokować], tak więc dzisiaj jeden z "zaległych" szalików pokażę.

  To jeden z moich ulubionych wzorów,który nazywam "estońskie kwiecie";
pokazywałam go tutaj już chyba milion razy, ale, że ciągle  przy nim "majstruję",będzie raz milion pierwszy;
tej wersji jeszcze nie było,tym razem kwiatkom dorobiłam "listki":

 





   
  Szal zrobione jest na drutach 3,5 mm z niecałych dwóch motków
włóczki Fine Lace Rowan.
Nitka naprawdę warta uwagi, mieszanka alpaki i merino [80% baby suri alpaca, 20% wełna merino],fantastycznie miękka i delikatna, "przyjazna" w dzierganiu i świetnie się blokuje.

  A teraz wracam do kolejnego Holsta, w nadziei,że może jakaś skromna burzyczka się pojawi i koszmarna duchota choć na chwilę ustąpi....


UPDATE "trzy godziny później"

musze uważać,czego sobie życzę:)
burzyczka delikatna miała być a nie Armagedon!
właśnie "dopłynęłam " do domu z połamanym parasolem po spacerku na pocztę...
środa, 02 lipca 2014
    Witam po baaardzo długiej przerwie;
tak...nie odzywałam się przez ...oj, dobrze ponad rok;
różne czynniki miało na to wpływ;" początkiem końca" było kilka niezbyt przyjemnych sytuacji , z którymi musiałam się uporać,a  które skutecznie zniechęciły mnie do jakiejkolwiek aktywności "medialnej"; a potem...
a potem to już było tylko " nie chce mi się";
tak, przyznaję się bez bicia,że to tylko lenistwo;

    Poza tym u mnie "wszyscy zdrowi"; dzieć własnie zdał maturę i może będzie studentem za moment[czekamy na decyzję Politechniki Śląskiej]; mam nowego siostrzeńca, Jędrzeja[ma już 7 i pół miesiąca], męż nadal krzywo patrzy na walające się wszędzie motki...
znaczy na zachodzie[a właściwie południu],bez zmian.

  a co tych walających się motków...nadal "w szalikach" siedzę; nie zrobiłam chyba ani jednego swetra od czasu ostatniego wpisu;
ale...porządki w szafach ostatnimi czasy poczyniłam i stwierdziłam,że właściwie to jakaś włóczkowa nowość bardzo by mi się przydała,więc zrobiłam krótki rekonesans na Raverly i już działam;

wczoraj zaczęłam przygodę z Holst Garn ;

to moje nowe "stadko":


     
 jak widać ,zielone "się dzieje";
to zapas na trzy sweterki i  jakoweś szaliczki jeszcze będą[od tego nie umiem uciec:)];

  na razie dzierga mi się świetnie,aczkolwiek ciut nudno,bo tylko dżersej, i powierzchnia duża, a człowiek do ażurów przyzwyczajony :)

 a propos ażurów -nie chcę Was szalikami zanudzać, bo już nie bardzo wiem,co pokazywałam, a czego nie [a powtórek jest sporo],
ale jeden mogę wrzucić;
mój ulubiony "Frost Flowers", tym razem w wersji trójkątnej, zrobiony z ręcznie farbowanego jedwabiu[800m/100g] na drutach 3,5mm [od jakiegoś czasu to moje ulubione druty,kłują w paluchy jak trzeba:)]:






   Tych "niepublikowanych" szalików jest pewnie więcej i pojawią się na blogu, ale najpierw muszę zrobić dokładny przegląd zdjęć;
a teraz wracam do mojej "zielonki", bo mam "natchnienie";
 
  do zobaczenia i usłyszenia jeszcze w tym tygodniu;

obiecuję!