piątek, 29 czerwca 2012
   Bardzo dziękuję za miłe komentarze w temacie fifraka z poprzedniego wpisu;
niestety,zdjęcia na ludziu jak na razie nie mam.
Aktualnie jestem na etapie wyboru kolejnego swetrowego dziergadła;
od dłuższego czasu posiadam cztery  motki mieszanki merino z jedwabiem w pięknym kolorze o nazwie WATER
Waham się pomiędzy  Atelier :

 


                                 a ogoniastym Capricious :

                             


Zdjęcia pożyczyłam ze stron autorek :
Ravelry: veronika's Atelier
Ravelry: Anadiomena's Capricious

   Pewnikiem zanim jakąś decyzję podejmę,nadejdzie zima;
Jakoś trudno mi to myślenie przychodzi,jeśli chodzi o swetry,które mam zrobić dla siebie;
zupełnie inaczej jest z szalami,od pomysłu do jego realizacji to tzw"krótka piłka";

  Miały być dzisiaj estończyki i będą ;
Jak wiadomo,raczej rzadko robię je metodą tradycyjną-z dorabianą lub doszywaną bordiurą,wolę "po swojemu".
Tak jest i tym razem;oba szale zrobione są metodą "od środka"-czyli nabranie oczek na łańcuszek szydełkowy i dzierganie w dwie strony.

  Szale wykonane są z włóczki  Merinos fine [na każdy zużyłam niecałe dwa motki],na drutach 3,5 mm.

Szal pierwszy-wzór Queen Silvia:

  

             



Szal drugi-moje ulubione "estońskie kwiecie":

              

                       



             Mam tych "estończyków" jeszcze sporo do pokazania,ale to przy innej okazji;a dzisiaj ,żeby dorzucić trochę koloru,bo całkiem biało się tutaj zrobiło,szal z nowego,cieniowanego Dropsowego Kid-Silka;

  wzór to oczywiście CHINESE_LACE   

           

Zużyłam cztery motki włóczki[szal jest raczej słusznych rozmiarów-207cm x 68cm],druty 4,5 mm.


   Na dzisiaj to tyle;odezwę się w przyszłym tygodniu,przed wyjazdem na pierwszą część wakacji[druga dopiero w połowie sierpnia];

Hura!-już za tydzień będę się wylegiwać pod orzechem[o ile ,oczywiście,pogoda pozwoli:)]