środa, 26 maja 2010

   Czas najwyższy przerwać ten blogowy marazm.
Najpierw nie miałam nastroju,żeby pisać,potem mi się nie chciało zupełnie bez powodu;po prostu wypadłam z rytmu.
I jeszcze ta francowata pogoda do kompletu.
No i cholerna powódź,która wyrządziła tyle szkód.
I te wszystkie gadające głowy w telewizorze ,które do szału doprowadzić mogą zwalaniem winy za wszystkie nieszczęścia na tych,którzy obronić się nie mogą.
Nie udało się im zrzucić winy za opady deszczu na islandzki wulkan,to oskarżyli bobry o zniszczenie wszystkich wałów.
Co za banda!

    No to pomarudziłam.
Teraz przejdę do rzeczy.
Uśpienie tylko i wyłącznie blogowe miałam;dziergałam jak głupia.
Wyprodukowałam całe stado różnych szaliczków;ilość na co najmniej trzy wpisy.

    Na pierwszy ogień chusta z tęczowej Kauni;normalna powtórka z rozrywki,zrobiona a przekór pogodzie.
Taki "protest szal";jak człowiek popatrzy,to mu się od razu weselej robi.
Zdjęcie tylko jedno,bo to już było milion razy:

                    

     Poprzednio wspominałam,że zajmuję się głupotami.To pierwsza z nich:

    
                     

                        

    To coś pośredniego między szalem z chustą;takie nie wiadomo co.
Zrobione z szarej FONSEKI[2 motki]na drutach 4,5 mm.
Zainspirowane Abrazo ;a właściwie innym projektem tej autorki,który odkryłam wcześniej- Snowflake

    Zrobiłam jeszcze dwie podobne głupoty,obie różowe.
Ale to w następnym wpisie.

środa, 19 maja 2010
     

           Mam nadzieję,że nikomu wielka woda nie wyrządziła krzywdy i wszystko jest u Was w porządku.

           Bardzo Wam dziękuję z miłe komentarze pod poprzednim wpisem.Jest już lepiej i mam nadzieję,że sytuacja nadal będzie się poprawiać.


          Zanim zapomnę-podobała Wam się spinka do szala;niestety,u nas nie spotkałam takowych[tutaj uśmiech do rodzimych artystek zajmujących się biżuterią].
Spory wybór jest na ETSY:shawl pin
Swoją właśnie tam nabyłam.


       A teraz tytułowy potwór:

   
               
                                                 
           

        Kaszmirowy szal[włóczka z ColourMart ]zrobiony doskonale znanym ,estońskim wzorem.
Kocham tę niteczkę!
Miękka i lekka,wspaniała!

    Szal zyskał miano potwora ze względu na wymiary-180/79cm
O ile długość jest całkiem zwyczajna,to szerokość "ciut"większa,niż normalnie.
Oczywiście przy niezwykłej"eteryczności"dzianiny,niczemu to nie przeszkadza;nawet jest niezauważalna.
Nie było to zaplanowane działanie;machnęłam się najzwyczajniej.
Nabrałam ilość oczek,jaką stosuję zazwyczaj,ale zapomniałam,że tym razem robię na drutach 3,5 mm,a nie 2,5 czy 3.
Kiedy się zorientowałam,było już za późno na poprawki.

     Zużyłam ok.0.8 motka czyli jakieś 1600m nitki;zostało jej jeszcze na niewielką chustę.
Nawet zaczęłam takową ,ale na razie projekt został porzucony.
Przez tę durną pogodę nie mogłam skoncentrować się na żadnym "poważnym"projekcie i zajmowałam się głupotami.
Jedna nawet dość sensowna wyszła o dziwo.Ale o tym następnym razem.


      

 
1 , 2 , 3