sobota, 30 maja 2009


    Uporałam się z Czarną Wdową.
Najpierw sporo zdjęć[niestety,rozjaśniać musiałam;jak to z czernią i aparatem bywa,wiecie],a potem kilka słów.

 Wersja pierwsza,"rozłożona":

           
                           
       
                        
         

 Wersja druga- złożona w połowie:

       
                            
         

   Jest jeszcze sporo możliwości noszenia tej ,powiedzmy,etoli.

Jestem zadowolona.To jest lekkie jak piórko .LUNY zużyłam aż[!] cały motek,czyli 5 dag.
Druty 4,5 mm.

Na 90% będę robiła to raz jeszcze.
Tak.W wersji białej.

Z jednej strony to całkiem nieźle,bo projekt niezbyt trudny i szybki.Z drugiej jednak ...no miałam ochotę zrobić coś spektakularnego.Takiego ażurowego,misternego,pracochłonnego.
Ale niech będzie.

W każdym bądź razie znowu mnie na ażury wzięło.Takie szalowe.
Na początek poszedł projekt pt "Lily of the Valley" autorstwa Nancy Bush.
Ta sama Pani wydała również książkę o której wspominałam poprzednio- Knitted Lace of Estonia

Szal wygląda tak:

                   

I pochodzi z książki Lace Style
A to kawałek mojej wersji:

         
           
No co? Nie może być Konwalia w wersji różowej?
Dłubię oczywiście z LUNY;na drutach 4 m.
Te bąble [w dużych ilościach występujące] to faktycznie są pęczki;niczego nie trzeba odwracać i przekręcać .
Estońskie wzory są zresztą dość proste i przyjemnie się je robi.

Na razie jednak szal musi poczekać,bo mam zamiar pokończyć te rozpoczęte projekty,zanim na dobre wsiąknę w ażury.


czwartek, 28 maja 2009


     Oczywiście miałam za mało rozpoczętych robótek i zabrałam się za kolejną.
Z głową to ja coś mam niewątpliwie.
A wszystko przez te ślubne szale.Zachciało mi się tej narzutki z Rowana.
No to sobie robię;tyle,że czarną;z LUNY oczywiście:

 

Na co i po co mi ona,to właściwie nie wiem.
Ale może się przydać.
Robię na drutach 4,5 mm.
Te gładką część dziergało się całkiem przyjemnie,ale teraz mam 433 oczka na drutach i ażurowy border robię...A jeszcze jeden taki sam mnie czeka.
Narzutka zowie się "Czarna Wdowa" ;to tak dla kontrastu- bo oryginał to "Purity"["czystość" znaczy się - w sensie dziewiczym,a nie takim porządkowym]].

      Innych rzeczy nie ruszyłam,do pasmanterii nie doszłam.
Ale LORENĘ odebrałam z poczty !

       Za to ciągle siedzę w temacie tych ślubnych.
Lekcje odrobiłam raz jeszcze.
Namieszałam w głowie ni tylko sobie ,ale i Młodej.
Teraz do wyboru doszły jeszcze szale z Knitted Lace of Estonia

      
                

    I chusty trójkątne.
Taki na przykład Icarus Shawl z Interweave Knits Magazine summer 2006

                   


TUTAJ  znalazłam wersję ślubną:

           
      
Jest prosty,ale piękny.

 No i jeszcze Aeolian shawl - Knitty, Spring 2009

            



Obie wersje są piękne;ale chyba ten mniejszy na tę konkretną okazję byłby lepszy.Tylko,że tam sto tysięcy koralików trzeba wrobić...


Mam nadzieję,że już więcej nie będę Wam przynudzać w tym temacie,bo model zostanie wybrany.
Tylko muszę się od komputera oderwać,bo jak co pół godziny będę Młodej nowe modele podrzucać,to się nie będzie umiała zdecydować.

Jest jeszcze druga strona medalu- połowę tych cudeniek mam ochotę zrobić sobie.
Taki Aeolian,a na ten przykład, na pewno wykonam niebawem.


UPDATE

No dobra;jeszcze Pink Lemon Twist: Swan Lake



W wersji symetrycznej[takie dwa spiczaste] też wygląda fajnie.

Na tym kończę temat poszukiwawczy.
Kolejny ślubno- szalowy wpis będzie,jak już zacznę robić.

PS

Lauro-adidaski już wypastowane.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9