piątek, 01 marca 2013
Dzień dobry,może kawki?

nie ma to jak kubeł mocnej kawy z rana,inaczej nieprzytomna byłabym chyba do południa;

od kilku dni chodzę niewyspana i wcale to mi się nie podoba;
jakiś czas temu osiedlowe koty ogłosiły nadejście wiosny[ciekawe,jakim one posługują się kalendarzem?] i z tej okazji fundują mi nad ranem psychodeliczne koncerty pod oknami;
chyba nie muszę głośno mówić,jakie uczucia to we mnie wyzwala?!


   Sweter miał być zdaje się?
No to proszę:

   
           

                     



      Zwykły,prosty,wygodny,miękki i bardzo ciepły;
noszony często,bo został moim ulubieńcem od pierwszego włożenia.

To projekt H.Fettig pod tytułem 'Walpole";
opis do kupienia tutaj

Zrobiłam go z niecałych sześciu motków włóczki Tweed Geilsk na drutach 3,75mm.

    Włóczkę pokochałam od pierwszego wejrzenia;mam jeszcze kilka motków;nawet zaczęłam dziergać kolejny sweter,prosty,gładki z golfem;kiedy go skończę nie mam pojęcia,bo zdaje się,że już po sezonie
...

   Aktualnie myślę o kolejnym  "Snowbirdzie ";
ten tweed nadawałby się na niego idealnie,ale chyba wolałabym coś mniej "grzejącego",bo sweter ma być na późną wiosnę[wcześniej i tak go nie zrobię pewnikiem:)].
Zastanawiam się nad tym: Bomuld og uld ;
nic,pożyjemy,zobaczymy...

  
    A teraz wracam do błękitnego jedwabiu i estońskich pęczków,które męczę już bardzo długo;


UPDATE
te koty z pewnością mają kalendarz z kosmosu;
jaka wiosna?
właśnie śnieg zaczął padać