sobota, 27 lutego 2010

   Twarda jak skała .
I tylko dzięki temu udało mi się skończyć lawendowy szal.Bo kusiło mnie jak nie wiem co.Cudne merino mnie kusiło.Wąż z Raju się chowa normalnie.
     Ale najpierw ten skończony,a potem reszta.


  
                        
                                          
      


Wzór z książki "Haapsalu Shawl" -"Lily of the Valley with Tulip Pattern"vel"Tulbiga piibelehekiri"
Koronka brzegowa z "Knitted Lace of Estonia".
1.1 motka wełny DLG ADRIAFILU;druty 3 mm[KnitPro-się mnie do ręki w końcu ułożyły].
Wymiary-174/65 cm.
Tego,co najważniejsze,na zdjęciach oczywiście nie widać-szal jest niesamowicie lekki i eteryczny[zapożyczyłam od jednej z komentujących pań;to określenie jest idealne].

   A co mi tak bardzo przeszkadzało w dzierganiu?
A to:

 
        
               

  Trzy motki ręcznie malowanej wełny merino lace prosto z Urugwaju.
Taki moteczek ma 100g i 870 m.

Listonosz przyniósł[dalej chłopak się spisuje]wczoraj przed południem.Granacik przewinęłam od razu ,więc był"gotowy do użycia".Na domiar złego położyłam te skarby obok mojego fotela.Dziergając lawendowy border spoglądałam na te kolorowe cudeńka,a one  kusiły ...och,jak kusiły...
Ale twarda byłam.I dobrałam się do nich dopiero po zszyciu szala do kupy.
Na pierwszy ogień poszła granatowa:

          

 Będzie chusta;z pozostałych zresztą też.
Włóczka jest niesamowicie miękka i dzierga się z niej wspaniale.
Zakochałam się .

      Ciekawa jest droga tej włóczki do mnie.
Nie.
Nie przyleciała z Urugwaju,tylko z Polski.
Bo grasuje po sieci taka jedna kusicielka i nie da człowiekowi zaoszczędzić paru groszy,tylko "śmieszy, tumani, przestrasza"...
O przepraszam-jeszcze nie przestrasza,ale jak zostanie pełnowartościowym włóczkowym dilerem,pewnie będzie i takich metody stosować.
A tak na poważnie -Marto,niezmiernie dziękuję!

     Tego merino to jeszcze nie koniec;cosik jeszcze w posiadanie wziąć zamierzam.
Poza tym zdąża do mnie przesyłka z Holandii[nie ma nic wspólnego ze słowem"diler"];przesyłka z ...tęczą.


     Chcę jeszcze uspokoić właścicielkę różowiótkiej wełny DLG-zabieram się za robotę lada chwila.
czwartek, 25 lutego 2010

  Bo ja już porzuciłam.
Nadzieję,że kiedykolwiek cokolwiek zrobię zgodnie z planem.
"To se ne da" i już.Co chwilę wpada mi do łba jakiś nowy pomysł i rzucam wszystko,żeby go zrealizować.I tak było w tym przypadku.
Chusta "się urodziła" w niedzielę.Dzisiaj jest gotowa.

          
                    
                                  
     


 Wzór mój ulubiony- Vesiroosikiri/Water Lily z książki Haapsalu Shawl.

Włóczka-Zephir ADRIAFILU;tak "na oko"jakieś 0,6 motka.Druty 3,5 mm.
Chusta ma wymiary 200/83 cm.
Zrobiona jest bez konkretnego planu.Jedno tylko było pewne-że Water Lily ma być "motywem przewodnim".
Zakończenie początkowo miało wyglądać zupełnie inaczej,ale nagle "wyskoczył"motyw liści i tak już zostało.

    Poza tym zaczęłam już pierwszą taśmę koronki brzegowej do szala z lawendowej DLG.
No i powstał nowy plan...
- skończyć w/w szal
- rozpocząć kolejny;z różowiótkiej DLG
- machnąć kolejne szare ponczo
- w międzyczasie dziergać szal beżowy
- zrobić sweter ze śliwkowej Soffio Plus

Wnioski?
- plan na pewno wykonam
- zapewne nie w wymienionej kolejności
- i z całą pewnością coś do kolejki wskoczy[nawet wiem co;ale o tym innym razem]

  No i będę musiała to wszystko dziergać w pozycji stojąc ,bo od wczoraj jest to jedyna pozycja,w jakiej mogę funkcjonować.
Wczoraj była środa i jak co tydzień byłam na sali,żeby w piłeczkę pograć.
Tym razem jednak nie uszkodziłam palca u ręki.
W ferworze walki [siatkówka] rzuciłam się,żeby obronić piłkę.Nogą.
Zrobiłam wykrok godny B.Lee,który skończył się pół szpagatem.
Zapewniam,że figura ta wykonana z wielkim impetem i "z powietrza",jest wyczynem godnym mistrza sztuk walki.I ów może sobie takie wygibasy wykonywać do woli.
Ja chyba nie.
Piłkę,owszem,obroniłam,ale...
Chyba mam jedną nogę dłuższą.No i przypomniałam sobie o bardzo głęboko ukrytych partiach mięśni.I to na całej długości nogi[a najbardziej w tym najwyższym punkcie].I mój staw biodrowy przypomniał sobie,że jest ruchomy.
Siedzieć nie mogę,chodzić nie mogę,z leżeniem też nie najlepiej.
Stać mogę.



PS

No i obiecuję,że się za Grafomankę zabiorę w najbliższym czasie
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10