Blog > Komentarze do wpisu

Beznadzieja,niechciejstwo,otumanienie i inne takie


     Od kilku dni jak w tytule.
Przepraszam wszystkich,którym nie odpisałam na maila- postaram się to nadrobić jutro[przypominam,ze nadal nie mam dostępu do plików,więc żadnych wzorów i opisów nie wyślę;nie chciało mi się zrzucać tego z dysku].
Nawet do napisania tej notki zbierałam się cały dzień...

    Oczywiście to całe "nie" wiąże się z brakiem postępów robótkowych.
"Biały potwór" się suszy.I nie wiem,co dalej.
Potwór to nazwa dwuznaczna- po pierwsze wielkie toto i ciężkie jest koszmarnie;całe 90 dag;no może nie trzy tony,ale po ażurowych szalach czuje się różnicę.
A- toto to coś w rodzaju płaszcza,ma być do ślubu.
       Stosunek do niego mam zupełnie obojętny,jakoś nie wiem,czy mi się podoba,czy nie.
Za to stosunek do własnej osoby raczej negatywny.
Jestem na siebie wręcz wściekła,że zgodziłam się wykonać to zadanie[a to jeszcze nie koniec- do drugiej części muszę uruchomić szydełko{!}].
        Ta wściekłość nie ma nic wspólnego z brakiem asertywności,jak cechuje moją osobę.
Zadanie wydało mi się dość interesujące,miałam milion pomysłów i wielki zapał,dlatego je przyjęłam.
Dopóki nie zabrałam się za robotę.
Jakoś wtedy wszystko umknęło albo wydało się nie takie.
Przez płaszcz przebrnęłam,owszem,ale czy to będzie "TO"...
No i ta szydełkowa część- niby wiem co i jak,ale nie mam ochoty się za to zabierać.
Za inne rzeczy zresztą też.
        W ramach przerywnika pomiędzy "białymi zadaniami" powinnam skończyć jakąś robótkę[bo dziergać jakoś nadal mam ochotę].
A jest ich kilka.

Na ten przykład zielony flowersowy szal:

          

Do końca naprawdę niewiele już brakuje.

Albo szal z DLG:

                        

 
     Zaczęty jakieś dwa tygodnie temu;stęskniłam się za pęczkami chyba.

Albo chociaż dać się skusić [i rozgrzebać kolejne dziergadło!]ślicznym ,miękkim motkom Kid Mohairu,zakupionym u LAURY:

                     


  Nie.Nic z tego.
           W "ramach protestu" zaczęłam dziergać jakąś kolorową głupotę.Zupełnie nie zaplanowaną.
Fotki nie będzie,bo nie mam pewności,jak długo głupota pożyje.
Możliwe,że zostanie spruta,zanim ujrzy światło dzienne.


                To już sobie wracam do drutów.
Albo pójdę spać...
poniedziałek, 30 listopada 2009, dagny14

Polecane wpisy

  • 3/2014

    Oj...i znowu dwa miesiące minęły. W rozjazdach je spędziłam -prawie bez drutów i prawie bez dostępu do internetu[pisanie bloga za pomocą smartfona to nie moja b

  • 2/2014

    Witam, miałam pisać jeszcze w zeszłym tygodniu, ale od piątkowego poranka wpadłam w totalny kołowrotek; to był istnie szaleńczy weekend- w ciągu trzech dni zała

  • 1/2014

    Witam po baaardzo długiej przerwie; tak...nie odzywałam się przez ...oj, dobrze ponad rok; różne czynniki miało na to wpływ;" początkiem końca" było k

Komentarze
kite.designer
2009/11/30 22:21:01
Przesliczny ten bialy... :-)
-
2009/11/30 23:22:41
Dzięki;ale z "prześlicznością"to na razie nie ma wiele wspólnego;mam nadzieję,że po skończeniu i zblokowaniu zasłuży na to miano
-
2009/12/01 08:12:58
To halny. On powoduje wymienione w tytule stany. A także rozdrażnienie, agresję i bezsenność. Ma skubany moc ! Nawet zbrodnie popełnione w czasie halnego są ponoć łagodniej traktowane przez sądy ;)) Na szczęście to tylko kilka dni ;P
Powieje i przestanie :)
a w pierwszej kolejnosci dałabym się skusić motkom od Laury ;)
-
2009/12/01 08:41:37
No czasem są takie znienawidzone projekty, ale dasz radę i na pewno będzie to cudeńko :)
-
2009/12/01 10:07:12
jo_an- no tak,przecież halny wieje! i jeszcze do tego jest pełnia,ze ja o tym nie pomyslałam...
motki od Laury muszą poczekać niestety;bo jak sie za nie zabiorę,to wszystko inne pójdzie w kąt,a termin mnie trochę goni

CZarciku- ten projekt nie jest znienawidzony;tylko mnie wkurza okrutnie.
Też mam nadzieję,ze dam radę
-
2009/12/01 10:37:47
Hmmm, a może to syndrom... CWW? Chwilowego Wypalenia Włóczkowego?:)
Miewam takie czasem.
A potem znowu mnie bierze - i dziergam:)))
Po tym białym mogłaś się z lekka wypalić - prawie kilo w końcu...:)
-
Gość: bee007, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/01 17:05:23
Mój mąż wiecznie na mnie krzyczy , że zaczynam nową robótkę, a gdy otwiera szafę wysypują się niedokończone "dzieła". Ciągle brakuje mi drutów lub szydełek poupychanych w niezliczonych reklamówkach z pozaczynanymi pomysłami. Już przestałam z tym walczyć, czasem tylko robię porządek z niedoszłymi sweterkami, z których moje dzieci zdążyły wyrosnąć. Ale gdy trafiłam na Twój blog DAGNY, tak pozazdrościłam cudownych szali, że trzymam się kurczowo cieniutkiej Luny, jeszcze "tylko" border - dziękuję Dagny - zazdrość też może być twórcza. Pozdrawiam Beata
-
Gość: bruxa, *.chello.pl
2009/12/01 18:33:55
myślę, że CCW tutaj nie grozi :)
raczej PBC - permamentny brak czasu :)