Blog > Komentarze do wpisu

Spod orzecha 6A



     Totalne lenistwo jest fantastyczne !
Tak fantastyczne,ze dopiero teraz się zorientowałam,iż od ostatniego wpisu minęły ponad dwa tygodnie...
A przez te dwa tygodnie obijałam się na całego.
To była taka twórcza nie ...Nie.Nie niemoc.Raczej hibernacja.
Na włóczki nawet nie popatrzyłam od zakończenia fiołkowego szala;a o Grafomance to chyba lepiej nie wspominać...
Komputer też omijałam szerokim łukiem;chociaż kilka razy nawet miałam zamiar coś skrobnąć blogowo,ale ciągłe burze i inne huragany powodowały spore problemy z internetem,więc odpuściłam.

      W kwestii lenistwa to jednak nie było tak,ze cały czas pod tym orzechem polegiwałam.
Nawet trochę mobilna byłam.
Dwa dnie we Wrocławiu spędziłam.Musiałam się trochę powłóczyć. Podczas wizyt u Rodziców przeważnie nie mam na to czasu więc teraz trochę nadrobiłam.
Nawet jedną fotkę mam:

    


   Most Zwierzyniecki.
Moim zdaniem najpiękniejszy most Wrocławia.
Tylko coś się w całości w kadrze nie zmieścił...
Do tego miejsca i jego najbliższych okolic [w stronę ul. Parkowej,kiedyś Rosenbergów],mam szczególny sentyment.Ale to temat na inną bajkę.
     Co do samego mostu- mam ogromną nadzieję,że nikt nie wpadnie na "genialny" pomysł,żeby go na niebiesko pomalować.
Same zmiany w mieście to też temat na wielki elaborat- oczywiście chodzi o moje spojrzenie.
W skrócie powiem tylko,że cieszy mnie ogromnie,że we Wrocławiu  coś się dzieje,że się rozwija,ale...
Pewne rzeczy,pewne projekty...
     No normalnie młoteczkiem bym tak potraktowała odpowiedzialnych za owe.
No to na tyle,bo faktycznie epopeja zaraz się zrobi,a chcę jeszcze cosik na inny temat.

     Teraz będzie bardziej przyrodniczo i krajobrazowo.
A mianowicie o Sudetach.Moich ukochanych górach.
Tym razem wybór padł na Góry Stołowe.
A jak Góry Stołowe to oczywiście Szczeliniec Wielki i Błędne Skały

I troszkę fotek:

 

A patrzyłam na to:


            

     Niestety,nie udało mi się zgubić jak Teresie["Boczne drogi" J.Chmielewska].Może dlatego,że okolicę znam jak własną kieszeń,a może dlatego,że żaden obcy facet nie zaproponował mi zejścia na skróty...
Jednak oprócz podziwiania krajobrazów,a momentami "zamiast",znalazłam sobie inne zajęcie.
A mianowicie obserwację nóg.
Takowych obutych w ...klapki na platformach.
Szły te nogi przede mną spory kawałek drogi i nie mogłam się opanować,żeby fotki nie trzasnąć.
I trzasnęłam niejedną- aż mnie Szanowny ochrzanił,że właścicielka nóg się zorientuje,że jej sesje robię.
No ale nie mogłam się powstrzymać...

   

Jak widać, nogi towarzyszące platformom tez obute w klapki są.
Naprawdę nie chcę tu robić za jakowąś alpinistkę,bo Szczeliniec to takowa górka,na którą się po schodach włazi[tych 665 nie przeszłam ,bo 3/4 drogi szliśmy szlakiem- na 95% tym samym,którym Teresa z góry zlazła],i solidne sportowe buty będą wystarczające,ale labirynt skalny jest dość stromy i śliski...
A zresztą,zobaczcie:

  
           

Skręcenie stawu skokowego w takowej szczelinie mogłoby być dość ...atrakcyjne.
Dla obserwatorów znaczy się.
Śmigłowca GOPR w akcji jeszcze nie widziałam...
Ludzka bezmyślność zadziwia mnie bezustannie.

Już w zeszłym roku przeżyłam niezły szok widząc tabuny pań wkraczających na Szrenicę w ...japonkach.Niektóre widziałam też w owym obuwiu już ze szczytu schodzące- 99% z opatrunkami w postaci chusteczek higienicznych.
No ale cóż- podobno jak się chce być piękną,to trzeba cierpieć.

  Na ostatnim zdjęciu widać Igusię- ta w nosidełku i różowym kapelutku.
We wtorek skończyła rok!Uwierzycie?!
W każdym bądź razie wycieczkę zniosła bardzo dzielnie;Jej mama miała chyba trochę gorzej,bo jest co nosić.
Przez to nosidełko Młodą widać tylko z tyłu.
Tutaj już w Błędnych Skałach,z Mamą i ciocią:

   

  A tutaj sama ciocia .Się przeciska.

                
 

   I to byłoby na tyle.
Niestety.To ostatni wpis "Spod orzecha".
Trzeba do szarej rzeczywistości wracać...
BUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!
Ale nic to- jeszcze dwa wyjazdy,wprawdzie tylko weekendowe,przede mną.


 Robótkowo troszkę ruszyłam;dłubaninę straszliwą.Na razie niczego nie pokazuję,żeby nie zapeszyć.
Bo jakbym to miała pruć,to tym razem z pewnością bym się wściekła.


PS

Jak już wspominałam w czerwcu- nie mam dostępu do swoich zbiorów ,więc nie odpisuję na prośby o opisy.
Proszę o cierpliwość.
Już niedługo.



UPDATE

Dla jo_an44

Fontanna jest .
Owszem,nowa,ale na starym miejscu;obok Hali Ludowej; i niech mnie nikt nie wmawia,ze to jakowaś Hala Stulecia!Ludowa i kropka;w ogóle tam bałagan koszmarny,ale mam nadzieję,że konstruktywny chociaż trochę.
A oto i rzeczona:


 

anek-73
ten Śnieżnik to chyba tak działa na Panie Nauczycielki;w podstawówce matematyczka na szpilach się tam wtarabaniła;a co do schodzenia...może i coś w tym jest

podkóweczko5
bardzo się cieszę;nad tym przyrodniczym to się może nawet zastanowię...

gacek2009
z tymi podcinanymi drzewami to jakowaś epidemia chyba jest, i to ogólnokrajowa;jakaś nowa moda- wyglądają po tych zabiegach jak po ataku nuklearnym
Skandal!

bruxa
Wraca,wraca.
Szczeliniec polecam jako podróż sentymentalną

myszoptico
Wrocław to nie tylko Rynek;może przemawia przeze mnie patriotyzm lokalny,ale to miasto warte poświecenia mu co najmniej dwóch dni i chodzenia po nim nie po utartych szlakach
Dziadkowa posesja na szczęście bez poważnych uszkodzeń,ale był moment,e którym mój orzech poważnie był zagrożony;takiej wichury od lat nie widziałam
A platformy polecam;na Zawrat na ten przykład można się w nich wypuścić...



 
czwartek, 30 lipca 2009, dagny14

Polecane wpisy

  • Spod orzecha - wrześniowo

    Wygląda na to,że dzisiaj zaczęła się ta "gorsza jesień";za oknami szaro,buro i mało optymistycznie.I tak będzie pewnie długo. Tym bardziej cieszę się,

  • Spod orzecha 4A

    Na początek orzechowa fotka: Trochę urósł od zeszłego roku. No i te wszystkie roślinki i starocie w jego sąsiedztwie... Sielankowo,prawda? To jednak tylko zdj

  • Spod orzecha 3A

    Trwało to dłużej ,niż przewidywałam,ale w końcu mogę ogłosić powrót na blogowe łamy. Najprawdopodobniej będę odzywać się teraz częściej- ale nie obiecuję,że cod

Komentarze
anek-73
2009/07/30 18:42:47
Też lubię ten most wrocławski... planuję w najbliższym czasie wycieczkę szlakiem krasnali :)
Na Szczelińcu byłam sporo razy, niestety więcej już nie będę przez moje problemy z nogami :( Muszę jednak wspomnieć, że ta pani nie pobiła żadnego rekordu - kilkanaście lat temu moja mama pojechała z klasą na wycieczkę do Międzygórza (tylko to było w planie) - jednak dzieci wyciągnęły ją na Śnieżnik - dała radę wejść i zejść w... tadam.... sandałkach z paskami na kilkucentymetrowym słupku :P Tylko było jej wstyd przed Niemcami w traperach :P Ale stwierdziła, że do zajścia buty były doskonałe - obcasy wbijały się w żwir :P
-
Gość: jo_an44, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/30 19:05:45
O, jak się cieszę, że Cię widzę! :) Prawda, że na Szczelińcu przyjemny chłodek panuje nawet, gdy wokół żar z nieba? ;)
We Wrocławiu podobno jakaś nowa, wypasiona fontanna powstała? Synuś mnie tam na ekskursję ciągnie. Jest fanem wszelkich cudów architektonicznych i paraarchitektonicznych.
Samolubnie powiem, że cieszę się z Twojego powrotu ;)
-
2009/07/30 19:41:35
Dobrze,ze jesteś.Mogłabyś równie dobrze prowadzić blog przyrodniczy i tak miałabyś mnóstwo odwiedzających.
-
Gość: gacek2009, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/30 20:37:28
Oj Dagi,Dagi - fajnie,że wypoczywasz,ale wracaj już,bo sie przykrzy bez Ciebie.
Kiedys sŁyszaŁam takie powiedzenie: "Nie miejsce czyni czŁowieka,ale czŁowiek czyni miejsce".Pewnie we WrocŁawiu powstaŁy "bochomazy",a najgorzej jest z tym,że drzewa wycinają lub podcinają . Jak na jesieni zrzucą liście, bedą wygladać tak smutno.
-
Gość: bruxa, *.chello.pl
2009/07/30 21:06:47
Życie wraca na bloga :)
Tak bardziej serio - zazdraszczam wycieczek, zwłaszcza, że rozpoznałam na Twoich fotkach miejsce, w którym byłam - szczelina pod Szczelińcem. 30 lat temu :)
-
2009/07/30 21:21:00
o wstydzie! a ja we wrocławiu to tylko na rynku byłam, bo akurat mieliśmy tam zjazd firmowy. Szczeliniec jest super, ale tak mnie te platformy zauroczyły:) że tylko o nich teraz myślę:)
a jak działka? bardzo ucierpiała podczas ostatnich nawałnic? wszyscy cali?
-
2009/07/31 08:26:24
no właśnie, wcale ni jestem dumna z tak krótkiej wizyty... ciągle się wybieram i jak ta sójka jestem... przyrośnięta do własnego miejsca. a to już czas najwyższy zacząć się ruszać, chociażby ze względu na dzieci - niech zobaczą jak pięknie może być w Polsce

a wracając do butów - jak dzisiaj mam przed oczami panią w klapkach na obcasie , wspinającą się do jaskini mroźnej w dolinie kościeliskiej (troche niezręcznie to brzmi - jaskinia w dolinie:))) jak coś takiego człowiek zobaczy, to nawet największe zmęczenie przechodzi...
fajnie macie, że tak rodzinnie spędzacie czas
a orzech niech się trzyma mocno:)
-
2009/07/31 09:41:35
Skoro bałagan panuje, to jeszcze trochę poczekam ;) niech dojdą do ładu.
Młody widział (i słyszał ;)) przedstawienie multimedialne w Barcelonie i teraz koniecznie porównać chce.
Mnie by raczej interesowały te mniej utarte szlaki :) We Wrocławiu, wstyd przyznać, byłam tylko przejazdem. Godzina przerwy w podróży tam wypadła.
Ale nadrobię. To zaledwie 3 godz. samochodem od domu! ;)
-
2009/08/01 00:49:12
Też uwielbiam Most Zwierzyniecki! I ciągle się boję,że pomalują go na niebiesko!
-
hada131
2009/08/01 10:50:50
Zazdroszczę Ci tych Gór Stołowych - kocham to miejsce i chętnie do niego wracam kiedy tylko mam okazję.
Co do ludzkiej obuwniczej bezmyślności to też mnie nieustannie zadziwia. Szczytem głupoty było dla mnie obserwowanie matki dosłownie pchającej dwoje swoich, tak na oko, 5-cio 6-cio letnich pociech obutych w KLAPKI na górę Angels Landing w Zion NP. Ze mnie też żadna alpinistka i nogi się ze strachu pode mną uginały, bo tam ścieżka jest bardzo stroma, z łańcuchami i miejscami ma tylko kilkadziesiąt centymetrów szerokości a po obu stronach zieją kilkusetmetrowe przepaści. Dzieciaki płakały ze strachu ale głupia matka nie dawała za wygraną. Włos się jeży na głowie na brak wyobraźni i zdrowego rozsądku.
-
Gość: annamay, *.13-79-r.retail.telecomitalia.it
2009/08/02 11:17:33
Jesli to was pocieszy to platformy i japonki na gorskie wyprawy nie sa modne jedynie w Polsce. Wlasnie tydzien temu krytykowalam z mezem takie elementy na ostatnim wypadzie w gorach nie wpadlam jedynie na pomysl fotografowania a szkoda bo byloby sie z czego posmiac. Szczegolnie ze trzy tygodnie temu widzialam sytuacje odwrotna to znaczy kobitke na plazy w kowbojkach. No coz przy wloskich upalach o udar mozgu bardzo latwo.