Blog > Komentarze do wpisu

Ja, grafomanka 23



    Po pełnej atrakcji niedzieli znalazłam się w dość trudnym położeniu. Chyba oficjalnie zostaliśmy z Maćkiem parą. Ale sytuacja była raczej dziwna. Spotykanie się z sąsiadem poziomie randkowym będzie ciekawym doświadczeniem. Tego jeszcze nie przerabiałam. Jak to będzie wyglądało? Przecież widujemy się praktycznie codziennie. To co? Będziemy się unikać i umawiać telefonicznie na spotkania? No ,nie wiem...
I dowiedzieć mi się nie było dane.
Przez dwa dni w ogóle się nie widzieliśmy; to znaczy ja go widziałam- jeździł samochodem w tę i z powrotem.
Dopiero w środę ,późnym popołudniem, pojawił się na moim podwórku. Akurat kończyłam grabić liście przy bramie.
-    Hej. Możemy pogadać?- zabrzmiało to cokolwiek oficjalnie - Chyba ,że od pracy się nie możesz oderwać...
-    Mogę. Bez żadnego problemu.- No tak ,pewnie sprawę przemyślał i już nie chce mieć ze mną nic wspólnego.- Będziemy tutaj rozmawiać, czy wejdziemy do domu?
-    Jeżeli nie masz nic przeciwko, to wolałbym w domu. Trochę zimno tutaj.
-    Poczekaj ,znowu pełno papierzysk.- zajrzałam do skrzynki na listy.- No tak, same ulotki i rachunki. Już nawet nie pamiętam, kiedy prawdziwy list dostałam, taki papierowy i nie z urzędu...
-    Też ci się marzy. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pisze listy.
-    Pewnie nie. Dlatego żadnego nie dostałam od niepamiętnych czasów. Jeszcze moment, drewno do kominka muszę zabrać.
  Jak prawdziwy mężczyzna, Maciek zaproponował, że rozpali ogień, a mnie wysłał do kuchni, żebym zrobiła herbaty.
Porządek musi być- facet przy ogniu, a kobieta przy garach.
O rany! Czy to się kiedykolwiek zmieni?
    W kuchni spędziłam kilkanaście minut, bo zadzwoniła Mama  i musiałam z nią pogadać.
Ciekawiło ją, czy aby się nie za bardzo nie nudzę, jako bezrobotna. Pocieszyłam ją, że inteligentny człowiek zawsze znajdzie sobie jakieś zajęcie i żeby się nie martwiła.
  Kiedy wróciłam ,płomienie wesoło skakały w kominku, a drewno trzaskało. Na stole stała butelka wina. Musiał przynieść ze sobą.
Chce mnie upić i wykorzystać? A potem rzucić? Obawiam się, że to  może być za mało...
       -  Muszę ci coś powiedzieć.
   No, w końcu. Ciekawa byłam ,jak to rozegra. A ta butelczyna to na pożegnanie pewnie.
   Owszem. Na pożegnanie była. Ale nie takie, jakiego się spodziewałam. Musiał wyjechać na kilka tygodni. Żeby „pozamykać wszystkie Irlandzkie sprawy ostatecznie”.
 Dlatego też pojawił się Michał; podczas jego nieobecności ktoś musi pilnować prac w hotelu.
Wyjeżdża jutro wieczorem .A dzisiaj chce się ze mną pożegnać.
   Siedzieliśmy przed kominkiem, bardzo blisko siebie, z kieliszkami w dłoniach.
   Zaczynałam się obawiać, że to pożegnanie w jego wyobrażeniu ma wyglądać w jakiś konkretny sposób.
A na to nie byłam przygotowana.
Nie, żebym jakieś opory natury moralnej miała. Przypomniałam sobie o zaniedbaniu kosmetycznym, jakiego się dopuściłam ostatnio.
Mogłabym co prawda wyskoczyć do łazienki na chwilę; golenie nóg nie zajmie mi dużo czasu...
No nie. Widziałam to w jakimś filmie. Nie pamiętam jakim, ale Clooney zasnął podczas tej „chwili”.
Mógłby ktoś do drzwi zapukać...
Ledwo zdążyłam o tym pomyśleć, a z drzwi otworzyły się z hukiem i jak burza wpadła Malwina. Rozczochrana jak nieboskie stworzenie i ze śladami łez na policzkach.
-    Mogę u ciebie przenocować? Uciekłam z domu!
-    Co zrobiłaś?!- nie byłam pewna, czy dobrze usłyszałam
-    Uciekłam. – usiadła w fotelu- Normalnie.
-    Normalnie ?
-    No tak. I już nie wrócę...- i rozbeczała się na całego
-    Matko jedyna, Malwina! Co się stało?
-    Buuu...
-    Nie, ja nie wytrzymam. Uspokój się kobieto i gadaj zaraz, o co chodzi!
-    Buuu...
-    I co ja mam z nią zrobić?
-    Nie jestem pewien...- Maciek był chyba w większym szoku niż ja.- Spoliczkować, albo dać koniaku. Tak robią na filmach.
-    Bić jej nie będę. Koniak jest w barku. Daj kieliszek. Do Roberta zadzwonię...
-    Nie dzwoń...- przemówiła- on wie, że tu jestem.
-    Skąd niby?
-    Bo mu powiedziałam, że do ciebie jadę...Buuu...
-    No to uciekłaś z domu czy jak?
-    No uciekłam. Do ciebie...
-    Ładna mi ucieczka. – już nie wiedziałam, co myśleć- Chcesz koniaku?
-    Daj! – wzięła kieliszek i zaraz go odstawiła- Ale ja nie mogę pić...buuu...
-    Przecież i tak już nigdzie samochodem nie pojedziesz; jest po jedenastej, nie puszcze cię.
-    Ale ja jestem w ciąży...buuu...
-    Co?!- oniemiałam. Koniak przydał się mnie.- Jak to – w ciąży?
-    Normalnie. W siódmym tygodniu.
-    I dlatego uciekłaś? Robert nie jest tatusiem?
-    Pewnie że jest! – oburzyła się
-    No to o co chodzi? To raczej powód do radości, a nie tragedii.
-    Ale ja nie chcę...buuu...
 Trochę to trwało zanim udało mi się ją uspokoić. Zrobiłam jej herbaty i poszłam odprowadzić Maćka, który zbierał się do wyjścia. Wcale mu się nie dziwiłam. Wysłuchiwanie babskich histerii niekoniecznie było tym, co sobie zaplanował  w ramach dzisiejszego wieczoru.
  Skończyło się na pożegnalnym pocałunku na werandzie. Musiałam też obiecać, że w końcu nauczę się zamykać drzwi.

czwartek, 19 lutego 2009, dagny14

Polecane wpisy

  • Ja , grafomanka 22

    - Maciek, chodź tu szybko. - Gdzie się pali? Witam. - Jeszcze się nie pali. Może za chwilę. Malwina ma ci coś do powiedzenia. A, byłabym zapomniała, u tego od

  • Ja, grafomanka 21

    Do domu dotarłam w rekordowym tempie, nie odwracając się za siebie. Wściekła jak wszyscy diabli zapaliłam papierosa. I po co mi to było? Po jaką cholerę tam la

  • Ja, grafomanka 20

    Chyba jednak mnie obchodzi... Droga powrotna minęła mi na obmyślaniu, jak pozbyć się lafiryndy. Nie wiem dlaczego, ale do głowy przychodziły mi tylko radykalne

Komentarze
2009/02/19 14:53:53
Kochana! To jest najpiękniejszy "pączek" na tłusty czwartek! ;) "Zjadłam" go z wieeelką przyjemnością :D Dzięki!
-
Gość: -El., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/19 19:22:28
Ja chcę jeszcze!!!!!!
-
2009/02/19 19:31:33
Nareszcie! Dzięki i chcę jeszcze. Uściski.
-
2009/02/20 08:35:05
Czekałam....czekałam....i się doczekałam...dzięki Daguś...ale proszę nie daj nam czekać na następną odsłonę tyle czasu co teraz....
-
yarnferret
2009/02/20 08:56:15
No wreszcie :D
już się tak stęskniłam za grafomanką :)
to teraz znowu cierpliwie będę czekała na więcej ;)
-
kasiazyw
2009/02/21 20:08:20
O rany!!! Już myślałam, że się nie doczekam.... teraz znowu będę z niecierpliwością czekać na ciąg dalszy. Czytałam z ogromną przyjemnością.
-
2009/02/21 23:01:43
Oj to Ty mi obiecaj że na kolejny odcinek nie będę musiała tak długo czekać :D
-
Gość: henna, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/26 22:47:59
Nareszcie ! Ciekawe są bluzeczki, ale grafomanka jeszcze ciekawsza! Dzięki!
-
naila
2010/02/25 13:55:23
Buuu.. a gdzie część dalsza?? Przeczytałam wszystko z zapartym tchem. Rewelacja! Napisz, jeżeli to wydałaś w formie papierowej, od razu lecę kupować! Kiedy, kiedy będzie dalej?????
-
Gość: fioletowy trampek na peryferiach świata, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/27 09:48:38
Muszę się doczepić do błędów typograficznych: Nie dajemy spacji przed przecinkiem i kropką! Gdy używamy dywizu, poprzedzamy go spacją, chyba, że rozdziela on poszczególne zlepki słów, jak np: biało-czerwony. Jeśli chodzi o treść: Fajnie się czytało, aczkolwiek czasem gubiłam się w wydarzeniach.
-
2010/02/27 17:54:40
Dziękuję za uwagi; mój błąd -tak się kończy kopiowanie z Worda do notatnika, a potem tutaj.
Przyznam, że sprawdzać nie miałam ochoty.
-
Gość: cayha, *.084.060.pools.vodafone-ip.de
2014/10/12 21:06:53
Droga Mistrzyni, prosze, czy zechcialaby Pani sie ze mna skontaktowac mailowo? Mam pomysl na wspolprace ;-) email@flying-graces.de
dziekuje! kasia