Blog > Komentarze do wpisu

Ja , grafomanka 22



   - Maciek, chodź tu szybko.
   - Gdzie się pali? Witam.
   - Jeszcze się nie pali. Może za chwilę. Malwina ma ci coś do powiedzenia. A, byłabym zapomniała, u tego od parkietów, to taksówką byłeś.
   - Jaką taksówką? Piłyście coś? Jeszcze południa nie ma...
   - O rany! Masz coś z Gośką? Jakie plany przyszłościowe? Ślub czy coś takiego? -moja przyjaciółka wkroczyła do akcji
   - Jakie plany? Z Gośką? Ślub? No co ty?! A dlaczego?
   - To dobrze, że się z nią nie żenisz. Wredna małpa chyba myślała inaczej.. Ona tu zaraz przyjdzie i może ci się nieźle oberwać, potem wyjaśnię za co. Wysłuchaj, co ma do powiedzenia i niech sobie idzie. A pójdzie na pewno, gwarantuję.
     Więcej powiedzieć nie zdążyła. Pukanie umarłego mogłoby obudzić. Schowałyśmy się w kuchni.
Po jakichś trzech minutach[słychać było głosy, ale słabo] Maciek wkroczył do naszej kryjówki.
   - A więc?
   - To twoja sprawka, tłumacz się.-zostawiłam ich i wyszłam do ogrodu
   Usiadłam na ławce .Właśnie gasiłam papierosa, kiedy usłyszałam:
    - To kiedy się wprowadzasz? Chętnie pomogę w               
         pakowaniu.
   - Dowcip roku! Gdzie Malwina?
   - Robi kawę.
   - Słuchaj, naprawdę nie chciałam, żeby tak wyszło. Głupio mi jak cholera, ale to nie ja ...
   - Wiem, wiem. –stanął obok -Właściwie to powinienem wam podziękować. Chciałem co prawda trochę inaczej to załatwić, ale skoro zrobiłyście to za mnie...
   - Pewnie ci się dostało? Co mówiła?- ciekawość wzięła górę nad resztkami rozsądku.
   - Bardzo oficjalnym tonem czegoś mi gratulowała i radziła, żebym się jeszcze zastanowił .W ogóle jakaś wściekła była. 
   - Pewnie że była. Skoro liczyła na zostanie panią Jankowską...
   - Znowu zaczynasz?
   - Musiała dać jej jakiś powód....
   - Może po prostu jestem świetnym facetem. I tak działam na kobiety? Że od razu chcą za mnie wychodzić.
   - Jasne.
   - No tak, w tym przypadku to nie działa.- ten uśmieszek zaczynał mnie irytować.
   - Niech ci będzie, świetny facecie. Masz szczęście, że znam możliwości tej pani. Inaczej bym ci nie uwierzyła. A jak twoje siedzenie?
   - Lepiej nie pytaj.
   - Masz przeze mnie same problemy. I nadal chcesz się w  to pakować? Nie mogę zagwarantować, że to się zmieni. Całe życie mi się takie rzeczy zdarzają.
   - Chodź no tu kłopotliwa kobieto. Przypomnij mi, za co miałem Malwinie podziękować.

   Zrobiło się całkiem miło. Niestety, nic nie może trwać wiecznie:
   - No, ładne rzeczy...
    Ten głos!
Za nami stał...Michał.
  O nie! Znowu on!
    - A na co to wygląda? Całują się przecież.- Malwina była dzisiaj   w swoim żywiole-  Przeszkadza ci to? Miałeś swoją szansę i ją zmarnowałeś. Teraz siedź cicho!
   - Co cię dzisiaj opętało? Przestań już szaleć!- musiałam ja uspokoić, zanim jeszcze bardziej namiesza w moim życiu .- Minę zobaczyłaś. Wystarczy może?
   - Mówisz? Może masz rację. Chyba troszkę przesadziłam. Przepraszam.   –zdecydowanie coś dziwnego było w jej zachowaniu.- Jakaś nabuzowana dzisiaj jestem.
   - Zauważyłam. Co się z tobą dzieje?
   - A czy ja wiem? Coś mi ostatnio odwala. Jakieś dziwnie humory mam. Chyba przekwitam.-dwie wielkie łzy zaświeciły w zielonych oczętach- Menopauza, czy co?
   - Jaka menopauza? Ty chyba faktycznie oszalałaś. Dzwonię po Roberta, może on coś na to poradzi.
    Ledwo wypowiedziałam te słowa, w progu stanął mąż Malwiny:
     - Ja z wami zwariuję. Jak już jesteście we dwie, to                wszystkiego można się spodziewać. Szukam was i szukam. Żona wyszła na kawę po siódmej. Rozumiem, dwie godziny. Ale już południe. U Anity drzwi pootwierane, w domu żywego ducha, a panie po sąsiedzku. Coście znowu wykombinowały?
    - No właśnie. Może ktoś mi w końcu wytłumaczy, o co w tym wszystkim chodzi?- odezwał się Michał- I kim była ta czarnulka? 
    - Czarnulka?- Malwina nie dawała za wygraną- Czarnulka?! To ktoś w sam raz dla ciebie. Bylibyście doskonałą parą...
    - Dość! Robert, zabieraj ją stąd, najlepiej od razu do jakiegoś lekarza. Takiego od głowy. Michał, o czarnulce dzisiaj już nie rozmawiam. Może Maciek ci opowie.  A tak w ogóle, co ty tu robisz? Z resztą, nieważne .Ja muszę się przewietrzyć. Idę na spacer. Pa.

  Dla mnie było dość wrażeń ,jak na jedno przedpołudnie. Postanowiłam wybrać się na małą wycieczkę. Tylko buty muszę zmienić i dom pozamykać.
   Jakież było moje zaskoczenie, gdy na werandzie zastałam braciszka.
    - Jeszcze jeden! Ratunku!- to jakiś szalony dzień-Już tak zawsze bez zapowiedzi będziesz przyjeżdżał?
   - Nie wiedziałem, że muszę podanie pisać. Co cię ugryzło? Mam wracać?
   - Jak chcesz.- Niczego nie potrzebowałam teraz bardziej, niż chwili samotności.
  - Anita! Co jest grane?
  - Nic szczególnego. Tylko Malina zwariowała ,a ja się chyba zakochałam.
  - Jeszcze raz. To ostatnie możesz powtórzyć?
  - Dobrze słyszałeś.-No ,to teraz się zacznie.- Wchodzisz, czy mam tak się wydzierać dalej. Może jeszcze wszyscy nie słyszeli.
  - To mogę wejść, czy nie? Przed chwilą kazałaś mi do domu wracać...
  - Właź, bo mnie zaraz coś trafi!
  - Myślałem, że to już nastąpiło...
  - Mateusz!
  - Dobra, dobra. Uspokój się i opowiadaj. Tylko z łazienki musze skorzystać.
  - To ja idę do ogrodu. Piwo biorę. Przyjdź tam.
    Pogoda była piękna .Październikowe słoneczko przygrzewało ,można było jeszcze posiedzieć na dworze.
    Zapaliłam papierosa ,oparłam się o jabłonkę i głęboko odetchnęłam. Poranne wydarzenia trochę mnie wytrąciły z równowagi. Sama do siebie powinnam mieć pretensje. Namieszałam jak diabli. Dlaczego ja nigdy nie potrafię załatwić żadnej sprawy bez zbędnych komplikacji?
  - Siostrzyczko, opowiadaj. Co znowu narozrabiałaś?
  - Dlaczego od razu „narozrabiałaś”?- udawałam oburzoną, ale Mateusz tak na mnie popatrzył, że postanowiłam odkryć karty -No dobra, nie będę kręcić. Znasz mnie.
     Zaczęłam więc opowiadać. Kiedy dobrnęłam do końca, mój ukochany braciszek zażądał kolejnej butelki piwa. Stwierdził, że ja na pewno piję od samego rana i opowiadam mu jakieś brednie; że teraz on się musi upić, żeby zrozumieć cokolwiek. No, i że wiedział, że ma szurniętą siostrę, ale nie przypuszczał, że aż tak.
Mam więc dostarczyć piwo, najlepiej w dużych ilościach, bo musimy chyba poważnie porozmawiać.

            Przyniosłam więc zapas chmielowego napoju, puszkę orzeszków i więcej papierosów. Zanosiło się na jakąś dłuższą pogadankę.
     - Teraz ja ci opowiem, co przed chwilą od ciebie usłyszałem, a potem ty mi to przetłumaczysz. Z polskiego na nasze.-zapalił, rozsiadł się wygodnie na ławce i zaczął przesłuchanie.-Jeżeli dobrze zrozumiałem; najpierw chciałaś ukatrupić Maćka swetrem, w wyniku czego on wyznał ci miłość, potem on chciał ukatrupić ciebie drzwiami, w wyniku czego ty mu miłości nie wyznałaś; od tego się zaczęło, tak?
   - Zostaw już to piwo. Bo ja na pewno nie powiedziałam ci czegoś takiego....
   - Cicho! Właśnie tego się przed chwilą od ciebie dowiedziałem .Idźmy dalej. Następnie pojawiła się jakaś ubłocona  lafirynda  i chciała się wydać za Maćka. Tego, w którym ty się nie zakochałaś. Następnie ty i Malwina zaplanowałyście zamordowanie lafiryndy niedokończoną skarpetką, w wyniku czego Maciek nadział się na jakiś szpikulec. Potem zdjął spodnie i ty się zakochałaś. Wtedy nakryła was Malwina.
   - Ja się normalnie zastrzelę!- albo to ja zwariowałam, albo mój brat. Zresztą wszystko jedno. Najwyraźniej to rodzinne.
   - Nie przerywaj! Dzisiaj rano Malwina oszalała i zaprosiła lafiryndę do ciebie na kawę, żeby jej sprzedać twój dom, bo ty mieszkasz z Maćkiem. Babsko się wkurzyło, bo już na zapowiedzi dało, więc chciało narzeczonego utłuc. Ścigałyście się więc do pałacu, żeby go ratować. Potem całowałaś się z Michałem. A on skąd się wziął w tym całym zamieszaniu? I Robert chował się w kuchni przed żoną. Tak to było?
   - To ty tak twierdzisz...-Nie wiedziałam, co  powiedzieć. Zamurowało mnie.- Aby na pewno nie masz gorączki?
   - Możliwe, że tak. Po takich wiadomościach...
   - Czy ja ci właśnie to opowiedziałam? Dokładnie to?
   - Oczywiście. Przecież tego nie wymyśliłem.
   - No to się nie dziwie, że mnie do psychiatry chcesz wysłać.- chyba ze mną jest jednak coś nie tak.- Na pewno dokładnie taką historię usłyszałeś?
   - Dokładnie to nie dam rady powtórzyć, ale tylko to zrozumiałem. A właściwie to nie zrozumiałem. Co w końcu z tą Gośką? Zabiliście ją? Bo może ty adwokata potrzebujesz? Jakby co ,to poświadczę niepoczytalność.
   - Jeszcze nikogo nie zabiłam, ale to zrobię! I to zupełnie świadomie!- wyraźnie się nabijał.
   - Najpierw musisz mnie złapać.
    Nie musiał powtarzać. Złapałam grabie[akurat stały obok]i
  zaczęliśmy się ganiać po ogrodzie. Epitetów, jakimi się przy tej okazji  obdarzaliśmy, lepiej nie powtarzać.
   Kiedy już prawie miałam Mateusza w zasięgu[grabi oczywiście],przez furtkę w murze pokazała się jakaś biała płachta.
   - Ja w pokojowych zamiarach. Nie strzelać!- zza płachty wynurzyła się głowa Maćka.
   - Co to ma być?- nie powiem, przymurowało mnie lekko do podłoża
   - Biała flaga. Nie widać? Pięć minut temu tu byłem, ale kiedy zobaczyłem, jak latasz z tym badylem, to wolałem się zabezpieczyć. Kogo tym razem chciałaś do aniołków posłać?
   - Rodzinę już zaczyna eksterminować.- mój dowcipny braciszek wylazł zza ostrokrzewu.- Chyba uratowałeś mi życie. Dziękuję.
   - Nie ma sprawy. W towarzystwie twojej siostry trzeba być zawsze czujnym. Nigdy nie wiadomo, na czym  się usiądzie.
   - Niebezpieczna bestia, to prawda.
   - Halo!- gawędzili sobie w najlepsze, jakbym wcale nie stała obok-Możecie mnie nie obgadywać? Jakbyście nie zauważyli, nadal mam w posiadaniu grabie. I nie zawaham się ich użyć.
   - Dobra, rozejm. Zgadzasz się?
   - Niech będzie chwilowe zawieszenie broni, braciszku. Potem sobie pogadamy. Idę jakiś obiad zrobić, a wy tu sobie posiedźcie.
   -  Czekaj, któraś z was prochy zgubiła-Maciek wyjął z kieszeni tekturowe ,płaskie pudełko.-To chyba na zgagę.
   - To nie moje, nie miewam zgagi. Pewnie Malwiny...Zaraz, zaraz. Czy one mają jakieś skutki uboczne? Takie na mózg ?Bo to by było jakieś wytłumaczenie.
   - Na mózg? Tabletki na zgagę? Siostro, to raczej twoje towarzystwo może źle na umysł wpłynąć...Dobra! Żartowałem! Odłóż te grabie!



niedziela, 02 listopada 2008, dagny14

Polecane wpisy

  • Ja, grafomanka 23

    Po pełnej atrakcji niedzieli znalazłam się w dość trudnym położeniu. Chyba oficjalnie zostaliśmy z Maćkiem parą. Ale sytuacja była raczej dziwna. Spotykanie się

  • Ja, grafomanka 21

    Do domu dotarłam w rekordowym tempie, nie odwracając się za siebie. Wściekła jak wszyscy diabli zapaliłam papierosa. I po co mi to było? Po jaką cholerę tam la

  • Ja, grafomanka 20

    Chyba jednak mnie obchodzi... Droga powrotna minęła mi na obmyślaniu, jak pozbyć się lafiryndy. Nie wiem dlaczego, ale do głowy przychodziły mi tylko radykalne

Komentarze
2008/11/02 12:04:02
..czekałam..czekałam na dalszą część i sie doczekałam...Dagi jesteś super.... i teraz znowu czekam
-
2008/11/02 15:15:20
Wielkie dzięki :-) i oczywiście poproszę o jeszcze.
-
2008/11/02 19:11:46
Ja juz drukuję całośc. Suuper!!! Wydaje mi się że nie jestes gorsza od Chmielewskiej!
Pozdrawiam serdecznie.
-
persjanka
2008/11/03 07:46:11
no i od razu lepiej tydzien sie zaczyna..pozdrawiam ania
-
mad_ferret
2008/11/03 11:29:58
no wreszcie, a ja już się martwiłam, że nie będzie kontynuacji.
popełniłam tylko jeden błąd, czytałam ten odcinek przy śniadaniu, muszę poszukać czegoś do czyszczenia matryc ;)
-
2008/11/03 12:15:20
na moje oko to Malwina jest w ciąży, albo ja ostatnio wszędzie niemowlaki widzę
pozdrawiam
-
2008/11/03 13:54:26
Jak zdecydujesz sie wydać,od razu zamawiam egzemplarz z autografem:))
-
2008/11/03 14:49:58
Dziś pod kioskiem przeczytałam Twój list do redakcji Bluszczu! Wyraziłaś opinię także moją, dziękuję i cieszczę się ze spotkania na łamach Znajomej Osoby :) Mam przeczucie... że nie będzie to ostatnie!
-
yadis
2009/01/25 21:45:34
Mam nadzieję, że dalsze odcinki Opowieści pojawią się jeszcze...
-
2009/01/25 23:11:18
I ja mam nadzieję; pracuję nad nimi
-
Gość: Aga, 31.178.126.*
2012/11/09 11:22:21
Dzień Dobry
po raz kolejny zaglądam na tą stronę przecudnych z pod Pani rączek, wychodzących chust. Jakiś czas temu natknęłam się na link zagraniczny gdzie ceny za włóczkę były "tanie jak barszcz". Szukam teraz i nie mogę odszukać.
nie zabierając czasu , proszę uprzejmie o podanie linków do sklepów zagranicznych gdzie włóczki sa tańsze nawet doliczając koszty transportu. Pamiętam, że był taki link i nawet przeliczałam że motek jakoś kosztował 0,78 USD chyba i nawet z kosztami transportu było do grzesznie tanio. Obiecuję już nie zawracać głowy.
pozdrawiam Aga
m1i39@wp.pl